Powoli się zbliżamy do rozdziału z Gabi *-*
Rozdział 4
Iza
Tak szczerze? Czekałam na to. Ale no kurde?! Gada, że nie możemy być razem, a teraz mnie całuje! Znaczy ja nie mam nic przeciwko. Ale tu chodzi o zasadę! Kiedy skończył mnie całować, odsunął się i uśmiechnął. No dobra, ja też go KOCHAM. Ale jak mówiłam tu chodzi o zasadę, nic nie można robić bez zasad.
Kiedy tak się do mnie szczerzył, (tu ADHD wzięło nade mną władze) już nie wytrzymałam i uderzyłam go w twarz. Na policzku miał ładny czerwony kształt ręki.
- Czemu to zrobiłaś!?- krzyczał trzymając się za bolący policzek.
Trudno powstrzymywałam śmiech. Wysunęłam rękę i pogładziłam go po bolącym policzku. Ślad po uderzeniu od razu zniknął.
- Jak? - spytał.
Wzruszyłam ramionami.
- Błogosławieństwo Apolla - odparłam.
Uśmiechnął się do mnie i znów pocałował.
- Chce być z tobą, tylko z tobą - powiedział.
- Ja też.
Uśmiechnął się i pomógł mi wstać.
- Chodź.
- Nigdzie z tobą nie idę - odparłam
- Jeśli mi ufasz, pójdziesz za mną wszędzie.
- Ufam ci - powiedziałam i chwyciłam go za rękę, tym razem jej nie wyrwał.
Szliśmy tak w spokoju. Teraz liczył się tylko on.
- Jesteśmy.
Zaprowadził mnie na piękną polanę, z której było widać plaże, pole truskawek oraz wszystkie domki.
- Pięknie tu...
- I nikt nie znajdzie twoich zwłok.
Zrobiłam wielkie oczy i pozycję gotową do ucieczki.
- Żartowałem! - krzyknął i zaczął się śmiać.
Też się śmiałam, położyliśmy się obok siebie na trawię.
- Dlaczego nie możemy być razem? - spytałam.
- Nie ważne - odparł - cieszmy się sobą.
Chwyciłam go mocniej za rękę. Leżeliśmy tak do obiadu. Na obiedzie jednak nie mogliśmy jeść przy jednym stole. Ja poszłam do swojego rodzeństwa, on do swojego.
Cały stolik Apolla śmiał się, żartował i rozmawiał.
- Jesteś!
Rozglądnełam się, czy jemu chodziło o mnie?
- Iza chodź, usiądź obok mnie - odrzekł bóg.
Byłam naprawdę zdziwiona. Mój ojciec chciał abym obok niego siedziała?
- No chodź!
Usiadłam obok niego i zjadłam moją porcję. Apollo dziwnym trafem zwracał uwagę głównie tylko na mnie. Jakby chciał powiedzieć "Za niedługo umrzesz"
Kiedy zjadłam moją porcję szybko popędziłam do Toma. Rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go w policzek.
Resztę dnia siedzieliśmy na plaży. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i przytulaliśmy. Na noc znów musieliśmy się rozstać. Ja poszłam do domku Apolla, on do domku Hermesa. Oczywiście przez całą noc miałam koszmary.
Obudziłam się. Szybko wstałam (tak w piżamie) i pobiegłam w stronę jaskini Rachel. Jaskinia była przytulna, cała wywieszona w różne obrazy. Rachel, kobieta po dwudziesce, która ma rude włosy, zielone oczy i delikatne rysy twarzy, malowała obraz.
- Rachel!
- Co jest skarbie? - spytała.
- Możesz mi pomóc?
- Tak zrobię wszystko co się da.
Opowiedziałam jej mój sen, miała przerażoną minę co jakiś czas powtarzała "To nie może być prawda". Kiedy skończyłam Rachel wstała i pobiegła do Chejrona. Nie wiem czemu,ale w moich kapciach w króliczki poszłam ją śledzić. Doszłam do Wielkiego Domu.
- ...ona już tu idzie - usłyszałam głos Rachel
- To nie możliwe.
- Ale Iza miała sen...
- Nie! - krzyknął Chejron.
- Ale Chejronie! Opis idealnie pasował do niej! Muszę ją znaleźć!
- Rachel nie osłabiaj mnie... Ona nie żyje!
- Chejronie ty znasz prawdę! Musisz mi powiedzieć! To nasza jedyna szansa!
- Nie. Ona nie żyję. Tylko tyle wiem.
- Nie wierzę ci. Jeszcze ją znajdę! Percy i Annabeth na pewno mi pomogą!
Szybko oddaliłam się do domku Apolla, długo nie mogłam zasnąć. Poszłam do domku Hermesa, wspięłam się na drzewo obok okna przy, którym śpi Tom. Zapukałam w okno, Tom szybko się obudził. Popatrzył w okno i uśmiechnął się do mnie. Rozejrzał się po pokoju (w którym był tylko on) i otworzył okno.
- Co tu robisz? - spytał.
- Potrzebuję rady.
Opowiedziałam mu mój sen i to co usłyszałam. Słuchał w ciszy. Jego oczy wyrażały niepokój. "To może być ona" powtarzał. Jak skończyłam uśmiechnął się lekko i pocałował mnie. Poczułam przyjemny dreszcz na plecach.
- Nie martw się.
- Nie martwię się. To tylko ciekawość.
Chwycił mnie za rękę i znów pocałował. Przeszedł na drzewo i usiadł obok mnie. Cały czas mnie całował [wiem dużo tego no, ale wiecie! Wątek musi być *-*]. Siedzieliśmy tak bardzo długo. Kiedy zaczęło robić się jasno, szybko wszedł do domku. Zeszłam z drzewa i pobiegłam do domu Apolla. W tej chwili wszyscy powoli zaczęli się budzić. Udawałam, że właśnie wstałam. Zeszłam na dół do Apolla i reszty rodzeństwa. Jedli właśnie śniadanie (dziś jest niedziela, więc każdy posiłek przygotowujemy w swoich domkach). Uśmiechnęłam się i zabrałam z wieszaka kurtkę.
- Gdzie idziesz? - zapytał mnie Apollo.
- Tom zaprosił mnie na śniadanie.
Ubrana w koszulkę obozu, czarne dresowe spodnie, moją kurtkę i ukochane trampki, poszłam do domku Hermesa. Zapukałam do drzwi, otworzył mi James.
- Tom twoja dziewczyna przyszła! - krzyknął i zaczął się śmiać.
Bachor z niego, jakby uczesać mu te włosy znalazła bym pewnie małe rogi... Tom szybko wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Przytuliłam go mocno do siebie i pocałowałam go.
Chwycił mnie za rękę i weszliśmy do domku. Przy stole panowała zabawna atmosfera. Wszyscy się śmiali. Hermes opowiadał dowcipy i różnorodne historię. Siedziałam obok Toma trzymając go za rękę. Dostałam od jego rodzeństwa kanapkę z Nutellą. Po śniadaniu poszłam z Tomem na łąkę na piknik. Rozłożyliśmy koc i usiedliśmy obok siebie. Rozmawialiśmy o wszystkim! On był jedyną osobą prócz Joli... na Apolla! Zapomniałam o niej! Wstałam jak poparzona i pobiegłam do Chejrona. Usłyszałam tylko Toma jak krzyczał "Czemu uciekasz?". Wpadłam do niego i spytałam wprost.
- Gdzie Jola?!
- Hmm? A... Chodzi ci o tę twoją przyjaciółkę? Jest aktualnie w Obozie Jupiter.
- Gdzie?- spytałam już lekko zdenerwowana tą sytuacją.
- W takim obozie jak ten, tylko dla rzymskich herosów.
Zrobiłam wielkie oczy, ale wiedziałam, że i tak nic mi już nie powie.
Tu macie jeszcze bonus *-*!!!!
Gabi
Biegłam przed siebie. Nie patrzyłam się w tył. Wiedziałam, że mnie gonią. Musiałam im uciec. Oni już wiedzą, znajdą mnie... to moja jedyna szansa...
Koniec!!
Komentarz = Motywacja.
Lalal
Nie wiem kiedy kolejny rozdział, najprędzej w weekend.
Mam nadzieje, że rozdział i bonus się podobają :)
Bardzo przepraszam za spam! Jeżeli Ci to przeszkadza, usuń komentarz!
OdpowiedzUsuńWikipedia twierdzi, że mitologia grecka to zbiór mitów przekazywanych przez starożytną grecką tradycję, opowieści o bogach i herosach, wyjaśniających miejsce człowieka w świecie oraz samo funkcjonowanie świata, jego stworzenie i historię.
Ty też myślisz, że to tylko bajki? Nic nieznaczące historie, które układali starożytni Grecy, żeby wyjaśnić, dlaczego powstawały pory roku czy skąd się wzięli ludzie? Och, śmiertelniku, jesteś w błędzie, a oznacza to, że muszę cię z niego wyprowadzić.
Silena Beauregard jest córką legendarnej Afrodyty. Co roku jeździ na wakacje do Obozu Herosów, gdzie spędza czas ze swoimi półboskimi przyjaciółmi. Jej ojciec, otrząsnąwszy się po przelotnym romansie z Afrodytą, znalazł nową partnerkę, za którą Silena nie przepada. Dziewczyna ma kłopoty z czaromową, specjalnym darem bogini miłości dla swoich dzieci, siostra chce odebrać jej stanowisko grupowej domku Afrodyty, a wszyscy, których poznaje, okazują się być nie tym, kim Silena chciałaby, by byli. A może to ona się oszukuje?
"Można się zmienić, pozostając nadal sobą, a prawdziwa miłość może nadejść wtedy, kiedy się jej nie spodziewasz".
Sny, intrygi, romans, mitologia, z drugiej strony humor - to tylko część tego, co odkryjesz, jeśli przeczytasz historię Sileny.
Chyba że się boisz, że i ty być może w to uwierzysz i na każdym kroku będziesz widział bogów, którzy ingerują w twoje życie.
tworczosc-merr.blogspot.com
I co dalej?
OdpowiedzUsuń