Ze względu na takie chamskie zakończenie macie tu drugą część.
Rozdział 1 cz. 2
Iza
- Nie jestem twoim ojcem - powiedział.
W tym miejscu mój świat się zawalił, in który przez 14 lat mojego życia wychowywał mnie...
- To kim ty wogule jesteś... - odpowiedziałam, próbując nie rozpłakać się.
- Twoja matka kiedy byłaś mała, nie wiem mogłaś mieć dwa lata, chorowała na raka. Kiedy już było wiadomo, że umrze poprosiła mnie, abym się tobą zajął. Miałem cie wieku 14 lat zawieść na ten obóz.
STUK. W tym momencie ostatni kawałek mojego świata pękł. Jak to możliwe? Przez 12 lat mojego życia oszukiwać mnie? Być dla mnie kimś, kim się nie jest?
- Za ile tam będziemy?
- Już jesteśmy.
Kiedy to usłyszałam zabrałam mój plecak szkolny i ile sił w nogach pobiegłam. Na środku stała wielka sosna, a obok niej leżał smok, który pilnował jakiegoś materiału. Czemu to mnie nie zdziwiło? Nie mam pojęcia.
W biegłam do obozu i od razu zemdlałam.
Otworzyłam oczy. Myślałam, miałam nadzieję, że zobaczę sale od biologii. Ale nie leżałam na kanapie w jakimś wielkim domu, a w pokoju obok jakaś ruda dziewczyna kłóciła się z koniem... Nic mnie już nie zaskoczy.
- Chejronie wstała!
Podbiegła do mnie, mogła mieć z 20 - 30 lat.
- Nic ci nie jest?
- Czuję się dobrze.
- Rachel zawołaj Toma i powiedz, aby szykował miejsce w domku Hermesa.
- W jakim domku? - spytałam
- Dobrze dziecko zacznijmy od początku - odrzekł -znasz te starożytne mity, którymi Grecy wyjaśniali sobie różne zjawiska?
- Tak jak byłam mała ta... - już miałam powiedzieć tata - on opowiadał mi je na dobranoc.
- Więc musisz wiedzieć, że to prawda. Starożytni bogowie, nadal żyją z nami przenoszą się wraz z postępem cywilizacji. Teraz są tu w USA.
Mój mały mózg próbował to ogarnąć, a nie jest to łatwe z ADHD.
- Czyli jestem jakimś herosem z tych mitów?
- Otóż to!
- To kto jest moim boskim rodzicem?
Nie zdążył odpowiedzieć bo z klasą (wywracając się i tłucząc wazon) wszedł tu, nawet przystojny brunet. Miał taki wyraz oczu, który mówił, że nie wolno mu dawać zapałek i ostrych narzędzi.
- Tom nic ci nie jest?
- Jest dobrze Chejronie. Przyszedłem po tę nową.
- Ta nowa ma imię -odpowiedziałam mu.
- Przepraszam - powiedział trochę zawstydzony.
- Nic się nie stało - odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Dobrze choć pokaże ci twój nowy, jak na razie dom.
I tu kończymy ten (pewnie znowu krótki rozdział, ale to kontynuacja tamtego i po łączcie je razem) rozdział.
Następny już pewnie z perspektywy Gabi będzie. Pojawi się za tydzień lub wcześniej.
Komentarz = Motywacja
Tak troszeczkę jest to chaotyczne... Akcja trochę pędzi... Dobra, powiem prawdę. Strasznie pędzi, zaraz się zabije przez tą szybkość.
OdpowiedzUsuńOPISY czynią cuda. Oczywiście, nie mówię, że masz tutaj pisać szczegółowy opis krzesła, czy jakiejś konkretnej chmury, ale mogłabyś dokładniej opisać to wzgórze, pogodę, smoka, kobietę.
Tak btw, liczby piszemy słownie, ale to już szczegół.
Przydałoby się też troszeczkę uczuć, nie sądzisz? Ojciec okazał się nie być jej ojcem- e tam, jacyś obcy gadają, że jestem herosem- e tam. Powinna to bardziej przeżywać, nie wierzyć im, wyzywać (no, to opcjonalnie), rozumiesz?
wogule - w ogóle
A teraz pora na pochwały- wiesz, widać, że dopiero zaczynasz z pisaniem, ale nie poddawaj się (jeśli piszesz już od kilku lat, to przepraszam). Za rok, kilka miesięcy wyrobisz sobie styl, a do tamtego czasu po prostu ćwicz, ćwicz, ćwicz. Na pocieszenie dodam, że moje pierwsze opowiadanie było dużo, dużo gorsze od Twojego (nie wiem, czy to Ciebie pocieszy, ale mam nadzieję, że tak).
I nie bierz tego komentarza, za jakiś "hejt", czy coś w tym stylu, chcę Ci po prostu pomóc.
Amadea :3
PS: Raduj się, bo od teraz masz stałą czytelniczkę, więc pisz chociażby tylko dla mnie.
Błędy mogą być bo na telefonie piszę :/
UsuńAle dzięki, postaram się poprawić.
A co do niej, ona tak to przyjmowała bo była w szoku i (według niej) nie miała gdzie wrócić bo do "ojca" nie chciała i mogła równie dobrze zostać tu z nimi ;)